Kryzys nie sprzyja oszczędnościom emerytalnym [artykuł]

REKLAMA
Foto. Olya Adamovich / pixabay
0
(0)

Koronawirus zaatakował w momencie, gdy wystartowały pracownicze plany kapitałowe (PPK), a w planie była likwidacja OFE. Pandemia może osłabić i tak niezbyt mocny zapał Polaków do oszczędzania na emeryturę, ale wygląda na to, że na PPK nie wpłynie tak bardzo, jak można się było obawiać.

W ubiegłym roku spadła liczba Indywidualnych Kont Emerytalnych (IKE) oraz Indywidualnych Kont Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). To odwrócenie dotychczasowej tendencji, kiedy co roku ich liczba rosła. Z danych KNF wynika, że na koniec 2019 r. IKE miało 950,77 tys. osób. To o niemal 5 tys. osób mniej niż w poprzednim roku (995,74 tys.). Jeszcze bardziej widoczny jest spadek rachunków IKZE. Na koniec ubiegłego roku było ich 654,58 tys., natomiast rok wcześniej – 731,07 tys. Pozytywne jednak jest to, że zniknęły głównie konta nieaktywne, za to przybyło kont aktywnych. Ciągle jednak oszczędności zgromadzonych w obu formach dobrowolnego oszczędzania jest za mało. Na koniec 2019 r. Polacy zgromadzili w IKE 10,2 mld zł, a w IKZE 3,3 mld zł. Jeśli przyjrzymy się strukturze wiekowej posiadaczy IKE i IKZE to widać, że o oszczędzaniu na emeryturę w tych formach zaczynamy myśleć późno – zdecydowanie dominują osoby po 40 roku życia.

Nie wiadomo, jak pandemia wpłynęła na wpłaty do IKE i IKZE, gdyż nie ma jeszcze danych, a do tego z przyczyn podatkowych sporo osób przypomina sobie o IKZE dopiero pod koniec roku. Jednak spadek liczby kont w ubiegłym roku nie pozwala na szczególny optymizm, tym bardziej, że marcowe straty na giełdzie pokazały, że wartość zebranych środków może gwałtownie spaść. Wprawdzie giełda odbiła, ale dla starszych posiadaczy kont emerytalnych – a takich osób jest sporo – takie wahnięcia mają duże znaczenie, bo niekoniecznie jest w tym przypadku dużo czasu na odrobienie strat.

REKLAMA


Skutki pandemii dla oszczędzania mogą być dwojakie. Aleksander Łaszek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, dostrzega dwa sprzeczne ze sobą efekty: z jednej strony, taki wstrząs skłania ludzi do większych oszczędności z powodów ostrożnościowych – przypomina im się, że w każdej chwili może zdarzyć się coś niespodziewanego, więc warto mieć jakiś bufor gotówki. To nie oznacza wprost wzrostu oszczędności emerytalnych, ale zawsze jest to ruch w stronę dodatkowego, dobrowolnego oszczędzania. Z drugiej jednak strony, kryzys i reakcja na kryzysowe zjawiska ze strony państwa, utrudniają oszczędzanie. Przy niższych dochodach trudniej oszczędzać – co więcej, część przedsiębiorców (którzy są grupą dobrowolnie oszczędzającą relatywnie dużo np. w IKZE) sięgała po prywatne zasoby, by ratować firmy.

Oceń publikację

Kliknij na gwiazdkę aby zagłosować

Średnia ocena 0 / 5. Liczba oddanych głosów 0

Nikt jeszcze nie głosował. Bądź pierwszy...

Ponieważ uznałeś ten post za przydatny...

Podążaj za nami...