Od krajalnic do mięsa do sztucznej inteligencji – historia firmy IBM [artykuł]

REKLAMA
// pixabay
0
(0)
Nawet w przypadku firmy technologicznej najważniejszy jest agresywny menedżer nastawiony na sprzedaż – przekonuje James Cortada w książce „IBM: The Rise and Fall and Reinvention of a Global Icon”.

 

Jeśli kogoś fascynują historie potężnych amerykańskich gigantów technologicznych, to powinien sięgnąć koniecznie po książkę „IBM: The Rise and Fall and Reinvention of a Global Icon” (MIT Press, 2019) autorstwa Jamesa Cortady. Wielka, niemal 800-stronicowa cegła, jest jedną z najlepszych „biografii” technologicznej spółki, jaka jest dostępna na wydawniczym rynku.

 

Gigantyczna firma, gigantyczna książka

Ale po kolei. Kim jest James Cortada? Otóż nie jest osobą przypadkową. Przepracował w firmie IBM – zwanej potocznie Big Blue – niemal 40 lat, głównie w działach sprzedaży i konsultingu. Obecnie jest analitykiem Charles Babbage Institute, który funkcjonuje przy University of Minnesota. Jego zainteresowania skupiają się na funkcjonowaniu informacji w społeczeństwie. Jest autorem i współautorem kilku książek, m.in. „All the Facts: A History of Information in the United States since 1870” czy „The Digital Hand: How Computers Changed the Work of American Manufacturing, Transportation, and Retail Industries”. Jak widać, miał więc pełne prawo, wiedzę i umiejętności, by stworzyć porywającą monografię firmy IBM.

I to mu się udało. Cortada z gracją opisuje historię firmy IBM. Faktografia do tej książki jest olbrzymia. Widać ogrom wykonanej pracy przy przeszukiwaniu źródeł. Co więcej, książka jest napisana dość łatwą angielszczyzną, więc można przez nią szybko i łatwo przebrnąć. Z przyjemnością przeczyta ją i były prezes IBM, i student informatyki czy ekonomii.

Książka „IBM: The Rise and Fall and Reinvention of a Global” jest podzielona na cztery części, a te z kolei na nieliczne rozdziały. Co ważne, każda część i niemal każdy rozdział można czytać jako oddzielną całość. To ułatwia przebrnięcie przez obszerną publikację oraz wyszukiwanie interesujących czytelnika informacji. Niejako w bonusie, na końcu każdego rozdziału znajdziemy krótkie podsumowanie autorstwa Cortady, które wystarczy przeczytać, by wiedzieć, co jest na wcześniejszych stronicach.

REKLAMA

 

Wagi, krajalnice do mięsa, karty perforowane, a na koniec sztuczna inteligencja

Pierwsza część omawianej pozycji wydawniczej skupia się na prapoczątkach firmy IBM i źródłach jej kultury korporacyjnej. Wszystko zaczęło się w czerwcu 1911 r., gdy powstała firma Computing Tabulating Recording (CTR) z siedzibą w Binghamton (stan Nowy Jork), z połączenia trzech innych przedsiębiorstw: Tabulating Machine Company, Computing Scale Company of America i International Time Recording Company. Wszystko za sprawą nowojorskiego biznesmana Charlesa Flinta, który specjalizował się w przeprowadzaniu fuzji firm, które mogą osiągać efekty synergii.

Pierwszym prezesem CTR został Herman Hollerith. Na początku IBM (jeszcze jako CTR) wytwarzał rozmaite produkty, np. systemy pomiaru czasu pracy w fabrykach czy wagi, a nawet krajalnice do mięsa. Jednak coraz większe znaczenie miał segment kart perforowanych Hollerith. Dziś zapewne niewielu je pamięta: był to nośnik danych, stosowany do zapisu informacji w maszynach z automatycznym przetwarzaniem danych, używany aż do końca lat 70. XX wieku. Firma CTR robiła tak dobre karty, że z czasem skupiła się wyłącznie na nich.

Na początku IBM (jako CTR) wytwarzał rozmaite produkty, np. systemy pomiaru czasu pracy w fabrykach czy wagi, a nawet krajalnice do mięsa.

Ale Flint nie był kontent. Był przekonany, że CTR może funkcjonować lepiej i zdziałać więcej. Szukał kogoś, kto uporządkuje firmę, nada jej odpowiedni rys biznesowy i wprowadzi na tory agresywnej sprzedaży. Szukał i znalazł, bo kolejnym prezesem w 1914 r. został amerykański biznesman Thomas J. Watson, który wcześniej z sukcesem sprzedawał m.in. maszyny do szycia. Firma CTR pod wodzą Watsona rozwijała się dynamicznie, a on sam się bogacił. Co ciekawe, IBM dość szybko poszedł na giełdę po kapitał na rozwój: jest notowany na NYSE od 1915 r. i dziś jest jedną z najdłużej notowanych spółek. Dokładnie 14 lutego 1924 r. przedsiębiorstwo CTR zmieniło swoją nazwę na International Business Machines Corporation (IBM), po tym, jak kontrolę nad nim przejął właśnie Watson. Zmiana nazwy była wyrazem jego wiary w to, że uda mu się stworzyć globalnego lidera w dziedzinie zautomatyzowanych liczących maszyn biznesowych.

Potem nadeszły ciężkie czasy wielkiego kryzysu i II wojny światowej, które do dziś kładą się cieniem na dobrym imieniu firmy IBM. Cortada poświęca cały rozdział na wyjaśnienie, jak wyglądał stosunek Watsona i IBM do Hitlera i nazizmu w III Rzeszy. Przyznaje, że spółka Dehomag – w której IBM miał 90 proc. udziałów – współpracowała z reżimem nazistowskim i dzięki temu świetnie się rozwijała (w latach 1940-44 zwiększyła zatrudnienie 3-krotnie, bo miała tyle zamówień). Kierował nią niemiecki menedżer Willy Heidinger, który wstąpił do Partii Nazistowskiej. Podobno o wielu krokach podejmowanych przez zarząd spółki Dehomag szef IBM nie wiedział, ale – zdaniem Cortady – zdecydowania za mało stanowczo przeciwstawiał się obranej przez niemiecki oddział IBM polityce kooperacji z hitlerowcami.

Autor książki nie omieszkał także wspomnieć, że Watson otrzymał medal od III Rzeszy w 1937 roku, za wkład w rozwój niemieckiej gospodarki. Zwrócił go w czerwcu 1940 roku. Amerykańskie media doceniły ten krok, ale określiły go także jako „mocno spóźniony”. „Zachowanie Watsona wobec Hitlera i nazizmu było błędne. To były największe błędy jego życia” – podkreśla Cortada. Dodaje, że Watson był świadomy, że postawienie się Hitlerowi byłoby równoznaczne z nacjonalizacją firmy Dehomag.



Oceń publikację

Kliknij na gwiazdkę aby zagłosować

Średnia ocena 0 / 5. Liczba oddanych głosów 0

Nikt jeszcze nie głosował. Bądź pierwszy...

Ponieważ uznałeś ten post za przydatny...

Podążaj za nami...